Już wieczorna godzina, zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną punktualnie zgasi wiatr
i na ściany popatrzysz,
wszędzie chiński teatrzyk
w głównej roli kochany Twój cień.
Dwa fotele dziadygi, obgadują na migi,
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty, nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.
Choć się łasi jak głupi, pewnie znowu się upił
może śni mu się dziś dobry sen.
A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,
dziś wygląda jak stary Van Gogh...
To tylko ja i mój mały świat…
Blaski i cienie rzucane przez lampę na niezapisaną kartkę papieru
Warsztaty Twórczego Pisania.
W maju tego roku Miejska Biblioteka Publiczna w Sosnowcu zorganizowała już po raz szósty Sosnowieckie Dni Literatury. Program tegorocznych SDL był bardzo bogaty, obejmował zarówno wykłady o literaturze, jak i spotkania z pisarzami. Pojawiła się także po raz pierwszy szansa na udział w Warsztatach Twórczego Pisania. I ja z tej właśnie szansy skorzystałam

Z racji swej natury byłam pełna obaw i do samego końca zastanawiałam się – iść, czy nie iść? W końcu stwierdziłam – raz Owcy śmierć! Co ma być, to będzie. Warsztaty jednak nie okazały się takie straszne. Całkiem nawet fajne były. Co prawda nie tak je sobie wyobrażałam (myślałam, że mimo wszystko będzie więcej praktyki, no ale nie da się zrobić tak wiele w tak krótkim czasie; w gruncie rzeczy wykłady również dały mi bardzo dużo), ale i tak jak na pierwsze takie przedsięwzięcie Biblioteki, wyszło całkiem dobrze. Prowadzącymi zajęcia byli: pani Marta Fox, pan Jerzy Suchanek (wykłady praktyczne – jak można to nazwać) oraz pani Iwona Słomak (bardzo ciekawe wykłady teoretyczne). Bardzo podobało mi się, że Biblioteka zorganizowała dla uczestników materiały do pisania w ciekawych teczkach z logiem SDL, a na końcu – certyfikaty ukończenia Warsztatów. Wszystko wygląda bardzo profesjonalnie.
Same wykłady w pewnej części dotyczyły zagadnień, które już znałam. Mimo wszystko zupełnie inaczej jest przeczytać takie porady w internecie, a co innego – usłyszeć je na własne uszy, z ust osoby znanej, która para się zawodem pisarza od lat. Tak, teraz już zrozumiałam, że pisarką pewnie nigdy nie będę. Nie mam predyspozycji, niestety. I nie chodzi o brak odrobiny talentu, ale raczej o cechy charakteru i osobowości. Nie znaczy to, że kończę z pisaniem na zawsze. Po prostu zmieniłam nieco optykę patrzenia i ustawiłam inaczej priorytety. Jeśli kiedyś się uda, że gdzieś mnie wydrukują, to bardzo fajnie. Ale nic na siłę, tym bardziej, że piszę tyle, co kot napłakał (tak, tak – brak samokontroli, samodyscypliny, czy samo-różnych-innych-poważnych-cech). Myślę, że równie miło jest pisać dla siebie i bliskich, albo chwalić się swoimi wypocinami w mniejszym gronie forumowiczów. Niekoniecznie od razu muszę marzyć o byciu sławną pisarką.
Trochę niezbyt podobało mi się to, że większa część Warsztatów była skierowana do poetów. Nie żebym dyskryminowała poetów, ale w tym momencie to ja poczułam się dyskryminowana
Nie mam (i póki co nie chcę mieć) dużo wspólnego z poezją (przyszły mąż-poeta mi wystarczy
), czuję się na to za głupia (chociaż poczyniłam pewne postępy w interpretacji tekstów poetyckich), na pewno nie zamierzam pisać wierszy. Wolałabym dowiedzieć się więcej o chwytach literackich, niż o poetyckich. A jednak interpretacja wiersza o Karolu Kocie to było mocne przeżycie.
Marta Fox i Iwona Słomak (a wśród słuchaczy – Milly!)
Jerzy Suchanek, Iwona Słomak (i kawałek Milly!)
W ciągu zajęć poświęciliśmy dosłownie 15 minut na napisanie kawałka tekstu, który miała ocenić pani Marta Fox. Napisałam pół strony strasznego gniota. W zamyśle miałam wykorzystać pomysł, który kiedyś zrodził się w mojej głowie – na temat tajemniczych Zegarmistrzów. Oto, co pani Fox napisała na temat moich marnych wypocin:
Monika B.
Jedynym pytaniem, które mnie zatrzymało jest to: „Dlaczego budzimy się nad ranem i z lękiem spoglądamy na stojący przy łóżku budzik”.
Swoją drogą to strasznie stresujące, gdy na zaprezentowanie swojego talentu ma się niespełna 15 minut, bez wcześniejszego przygotowania, a na dodatek dookoła pełno przeszkadzających, gadających ludzi. No cóż, pisanie na zawołanie to nie ja
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie i wykorzystywanie tekstów lub zdjęć w części lub całości bez zgody autorki zabronione.