Już wieczorna godzina, zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną punktualnie zgasi wiatr
i na ściany popatrzysz,
wszędzie chiński teatrzyk
w głównej roli kochany Twój cień.
Dwa fotele dziadygi, obgadują na migi,
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty, nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.
Choć się łasi jak głupi, pewnie znowu się upił
może śni mu się dziś dobry sen.
A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,
dziś wygląda jak stary Van Gogh...
To tylko ja i mój mały świat…
Blaski i cienie rzucane przez lampę na niezapisaną kartkę papieru
Po pół roku
Ekshibicjonizm jest jak nałóg. Nie da się tak łatwo zerwać z blogowaniem. Jak zwykle kiedy mam robić coś innego, poczułam nieodpartą chęć przemeblowania czegoś, pozmieniania, totalnego odnowienia. Chwilowo z braku innych perspektyw musiało paść na bloga.
Jak kiedyś potrafiło się przez pół roku nic u mnie nie zmienić, tak teraz zmieniło się prawie wszystko. Gdybym chciała to wszystko opisywać to brakłoby mi czasu do wieczora, poza tym nie ma to sensu. Podsumuję więc tylko, że jest lepiej, więcej, intensywniej, szybciej. I podoba mi się tak jak jest. Chociaż nie mam kiedy pisać na blogu i na wiele innych rzeczy nie ma czasu.
Niedługo szykują się kolejne zmiany. O nich może napiszę na bieżąco, jeśli starczy mi tych piętnastu minut co jakiś czas, żeby uzupełnić bloga. Jest nowy wystrój, to może będzie też nowy zapał, żeby do niego wracać.
Tymczasem wracać muszę do obowiązków. Patrzę przez okno, na słońce i wiatr, i marzy mi się piasek na plaży, kocyk, woda i szum fal. Marzy mi się morze już od dłuższego czasu. A z braku laku jakiekolwiek jeziorko. Ale lipiec jest tragiczny i wcale nie chodzi o pogodę, ale o szkolenie, na które chodzę i na inne obowiązki, a w sierpniu chyba będzie nie lepiej… Jeden dzień nad wodą. Na to musi się znaleźć czas, bo zwariuję z tęsknoty za leżeniem na piasku.
Zostaw komentarz
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie i wykorzystywanie tekstów lub zdjęć w części lub całości bez zgody autorki zabronione.