Koncert ‘Adam Pierończyk Trio’ w Zamku Sieleckim w Sosnowcu

ADAM PIEROŃCZYK uważany jest za jednego z najważniejszych i najbardziej kreatywnych artystów dzisiejszej polskiej sceny jazzowej. Współpracował m.in. z takimi artystami jak: Gary Thomas, Archie Shepp, Bobby McFerrin, Ted Curson, Joey Calderazzo, Ed Schuller i Leszek Mózdzer. Występował w klubach i na festiwalach: w Europie (Polska, Niemcy, Francja, Włochy, Belgia, Szwajcaria, Austria, Anglia, Szwecja, Dania, Czechy, Węgry, Bułgaria, Rumunia, Rosja, Ukraina) oraz w Kazachstanie, Kirgizji, Izraelu i USA. Jako lider i członek wielu zespołów i projektów Pierończyk został wyróżniony przez magazyn „Jazz Forum” tytułem Nadziei Polskiego Jazzu (1997), otrzymał nominacje do nagrody „Fryderyk” w kategorii: Najlepszy Artysta Jazzowy (1997, 1998), zdobył nagrodę Związku Muzyków Polskich „Melomani” jako Artysta Roku (1999), został wyróżniony przez „Gazetę Wyborcza” jako „jeden z pięciu najbardziej wpływowych muzyków jazzowych w Polsce na XXI wiek”. Otrzymał nagrodę artystyczna Anioł Jazzowy (2003) Stowarzyszenia Sztuka Teatr ufundowana przez Prezydenta Bielska – Białej i zdobył tytuł Najlepszego Saksofonisty Sopranowego (2003) w ankiecie czytelników magazynu „Jazz Forum”. Również nagrania Pierończyka były wielokrotnie wyróżniane: płyta „Few Minutes In The Space” (ADAM PIERONCZYK TRIO) była nominowana do nagrody „Fryderyk” w kategorii: Najlepszy Album Jazzowy Roku (1997), płyta „Live In Sofia” (LESZEK MOZDZER / ADAM PIERONCZYK) została wybrana przez pismo „Jazz Forum” Najlepsza Płyta Roku (1998) oraz była nominowana do nagrody „Fryderyk” w kategorii Najlepszy Album Jazzowy (1998), płyta „Digivooco” (ADAM PIERONCZYK DIGIVOOCO) została wybrana przez „Jazz Forum” Najlepsza Płyta Roku (2001).  [źródło]

[źródło]

12 lutego 2010 roku w sosnowieckim Zamku Sieleckim odbył się koncert ‘Adam Pierończyk Trio’ w składzie: Adam Pierończyk – saksofony, Henryk Gradus – kontrabas, Dawid Fortuna – perkusja. Był to pierwszy koncert jazzowy, na jakim byłam, więc relacja będzie czysto subiektywna i mało profesjonalna (jazzem interesuję się od niedawna). Było to dla mnie dość niesamowite przeżycie, bez względu na obiektywną jakość tego występu. Podobał mi się przede wszystkim klimat panujący w niedużej sali zamku i nietypowe ustawienie sceny. Ze względu na akustykę pomieszczenia muzycy zdecydowali się grać na środku i otoczyć się publicznością (podobno jeszcze nie zdarzyło im się grać w podobnych okolicznościach). Siedziałam w pierwszym rzędzie i w zasadzie miałam Adama Pierończyka na wyciągnięcie ręki. Kameralna atmosfera, nieduża widownia i jazz – czegóż chcieć więcej do szczęścia?

Przyznaję, że nie znałam dotąd dokonań pana Pierończyka, ale może to lepiej, dałam się ponieść muzyce bez wyczekiwania na jakieś znane mi utwory. Dźwięki świetnie trafiały do mojego wnętrza i wprawiały w drżenie. Koncert na żywo to coś naprawdę niezwykłego, nie da się porównać do słuchania muzyki w domu. Wszystko odczuwa się dużo intensywniej, a samą muzykę odbiera się całym ciałem, wszystkimi zmysłami. Coś niesamowitego! Muzycy grali najpierw jakiś motyw muzyczny, a później wprowadzali wariacje na jego temat. Fantastycznie czuli muzykę, fajnie się na nich patrzyło. Zwłaszcza podobał mi się Henryk Gradus i jego czuły stosunek do kontrabasu. Potrafił wydobyć z niego niesamowite dźwięki. Uwielbiam kontrabas. Perkusista Dawid Fortuna również dawał czadu, jeśli można się tak wyrazić o jazzie ;-) Obaj panowie podobali mi się niezmiernie, sam Adam Pierończyk, jako niewątpliwa gwiazda, był oczywiście wspaniały, aczkolwiek mój stosunek do saksofonu jest ambiwalentny, toteż większą uwagę skupiłam na kontrabasie i perkusji.

Wszystko co dobre szybko się kończy. Koncert trwał mniej więcej półtorej godziny, dość krótko niestety, ale wrażenia z każdej minuty były na pewno niezapomniane. Niestety nie mogę przytoczyć nazw utworów, które były wykonywane, bo ich nie znam. Dotarłam tylko do jednego kawałka: „Touched by Tupinamba”, który chyba najgłębiej zapadł mi w pamięć. Jak na pierwszy w moim życiu koncert jazzowy jestem bardzo zadowolona i jak tylko będzie okazja, na pewno wybiorę się na kolejny. A i twórczość Adama Pierończyka polubiłam na tyle, by śledzić jego dalsze dokonania.

Na koniec polecam:

Adam Pierończyk

Zamek Sielecki – Sosnowieckie Centrum Sztuki

Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Łyżeczka cukru

  • Ostatnie wpisy

    • Chyba się starzeję…
    • Warsztaty Twórczego Pisania.
    • Kolejny szczebel w edukacji i zasłużony odpoczynek
    • Wiosno, gdzie jesteś?
    • Gala operetkowo-musicalowa „Jaka piękna jest operetka”
  • Kategorie