Po wakacyjnej przerwie

Wakacje, wakacje i… prawie po wakacjach. Zrobiłam sobie prawie dwumiesięczną przerwę od pisania na blogu, ale już powracam. Przynajmniej jest co opowiadać ;)

W tym roku działo się zdecydowanie więcej niż w ubiegłym, a to głównie za sprawą Adusia i ciągłego krążenia między Włoszczową i Kielcami. Mieliśmy też kilka wycieczek – do Oblęgorka, w okolice Dęba Bartka, na Sielpię, Wawrzkowiznę i na Górę Kamieńsk oraz lokalną wycieczkę na pobliski staw, gdzie popływaliśmy łódką i rowerkiem wodnym. Nie brakło też grilli, imprez i nawet jednego wesela (ale nie naszego, niestety ;) ). Zaczęłam też rekreacyjnie biegać i uprawiać bardzo amatorskie chodziarstwo – spodobało mi się, ale niestety nie wytrzymały tego moje kolana, czego skutki czuję do dzisiaj. Gdzieś między tym wszystkim starałam się pisać magisterkę i chociaż nie wyszło tyle, ile miałam zrobić, to i tak jestem z siebie dumna. Okazało się, że wyjdzie mi więcej, niż miałam w planach i obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to nie zdążę napisać całości w tym roku… W każdym razie te dwa miesiące zleciały naprawdę szybko, miło, przyjemnie i Adusiowo.

Wrzucę nawet kilka ujęć ;)

OblęgorekOblęgorek
BartekDąb Bartek
DeszczowoDeszczowo
ImprezaImprezowo (z kubeczkiem!)
RowerekNa rowerku („Czemu płyniemy zygzakiem?!”)
MYRazem z Adusiem

Przez ten czas zdążyłam się zagłębić i mocniej zżyć z forum Weryfikatorium. Okazało się, że wiele muszę sobie jeszcze przyswoić, jeśli chodzi o zasady poprawnego pisania (aczkolwiek cieszę się, że pod względem treści moje tworki cieszyły się w miarę powodzeniem). Wreszcie zrozumiałam (mniej więcej) zasady zapisywania dialogów, odkryłam, że w zdaniach należy pilnować podmiotu i dowiedziałam się, że jednak nie umiem stawiać przecinków. Moje opowiadania rozerwane na części pierwsze mają wiele do życzenia. Na szczęście potrafię się uczyć i staram się podczas pisania pilnować takich rzeczy, jak logika zdania, usuwać niepotrzebne wyrazy (nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele może być niepotrzebnych wyrazów podczas opisywania!), unikać tautologii i tym podobne rzeczy. Postawiłam też parę kroków w ocenianiu innych opowiadań – jednak ocenianiu bardziej rzetelnym, z pokazywaniem co i gdzie jest nie tak. Muszę przyznać, że jest to łatwiejsze niż korygowanie własnych tekstów. Mimo wszystko wiele mi jeszcze brakuje do tego, by powiedzieć o sobie, że potrafię zrobić korektę tekstu i wyłapać wszystkie błędy.

Rozglądałam się też za ciekawymi kursami – korekty tekstu, redakcji, składu itp. Nie są to sprawy tanie, ale gdy tylko znajdę adekwatny kurs gdzieś w pobliżu, najlepiej w Katowicach lub okolicach, to będę się musiała w przyszłości wybrać na coś takiego. Zaoszczędzi mi to podyplomowych dwóch lat na polonistyce. Swoją drogą dopiero teraz zaczynam wiedzieć co chciałabym w życiu robić i dostrzegam błędy popełnione podczas wyboru kierunku studiów. Bardzo lubię filozofię i wiele mi dała przez te ostatnie cztery lata, ale o ileż byłoby teraz łatwiej, gdybym wybrała jeden z trzech pozostałych kierunków, które teraz chodzą mi po głowie. Niestety, młody człowiek nie zawsze potrafi właściwie wybrać i ja dopiero po czasie zorientowałam się co byłoby lepsze. Marzy mi się bibliotekoznawstwo, ale jak Adrian słusznie zauważył – na podyplomowe lepiej się wybrać na taki kierunek, który pomoże mi znaleźć pracę. Myślę więc też nad administracją. Chociaż wydaje mi się, że kurs w tym kierunku też pozwoliłby mi znaleźć coś dobrego. Zobaczymy co czas przyniesie – na razie muszę się skupić na napisaniu i obronieniu jednej magisterki, a potem nad wyborem przyszłego kierunku. Bo to, że chcę studiować dalej, to już raczej pewne.

Zbliża się wrzesień, który najprawdopodobniej spędzę w bibliotekach. Wróciłam już ze wsi – siedzenie na odludziu zaczęło mnie męczyć i drażnić. Opętało mnie spore lenistwo i zobojętnienie. Powrót do miasta dobrze mi zrobi, przynajmniej tak myślę. Już czuję się pełniejsza energii. Mam nadzieję, że taki nastrój utrzyma się jeszcze bardzo długo i że uda mi się dokończyć pierwszy rozdział pracy, a może przy okazji popracuję nad jakimiś tekstami. Oby…

Jeśli podobał Ci się ten post, zobacz również "Dzisiaj na obiad"

Komentarze

Wpis "Po wakacyjnej przerwie" zawiera 2 komentarze

  • Smartfox (kitsune) pisze:

    Ooo, miło coś nowego przeczytać :) .

    Ja cały czas twierdzę, że powinnaś swoje opowiadania rozsyłać po wydawnictwach etc. Z pewnością by w końcu znalazł się chętny do publikacji. Rzucę z ciekawości okiem na Weryfikatorium.

    Zdjęcia miodne, kurcze zobaczyłem Adra na własne oczy i wiesz co? Jakoś idealnie mi pasuje do tego, jak pisał (pisze?) na LI.

    Serdecznie pozdrawiam i wciąż liczę, że kiedyś będę mógł w księgarni kupić Twoją książkę :)

  • Arango pisze:

    Milo wiedzieć, że wakacje Ci się udały. Podobnie jak Kits mam nadzieję, że będę miał kiedyś okazję wydać parę złotych na Twą twórczość, bo talent masz na pewno :)

    Pozdrowienia

  • PiotrOOni pisze:

    Bardzo fajnie, ze wakacje się udały :) Dąb Bartek to wspaniały okaz , pamiętam z dzieciństwa, mam nadzieje, ze uda mi się tam niedługo wybrać z moją lepszą połówką .
    Moje tygodniowe wakacje zaczynają się już za 3 tygodnie. Nieźle, jak na 4 lata pracy :D :D
    No i przeprowadzka do pl w tymczasie, więc to będzie aktywny wypoczynek

  • mataichi pisze:

    A ja trochę z innej beczki…administracja zabija kreatywność! Jeśli się nad nią zastanawiasz pod kątem przyszłej pracy to musisz wiedzieć, że przynajmniej jej studiowanie to czyste odgrzewanie schematów. Część zagadnień jest naprawdę ciekawa i przydatna w życiu codziennym(cywil czy prawo pracy) ale stanowi to niewielki procent całości. Ja gdybym mógł cofnąć czas i wybrać ponownie kierunek studiów z tą wiedzą jaką teraz posiadam, pewnie zdecydowałbym się na coś zupełnie innego.

    pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne wpisy:D

  • Milly pisze:

    Dzięki Wam za tak liczne komentarze :)

    Kits, Arango – ja też mam nadzieję, że kiedyś kupicie moje książki. Albo chociażby gazetkę z moim opowiadaniem. Na razie muszę się zmotywować do pisania, bo zamiast pisać coś nowego, siedzę nad starymi tekstami. Ech.

    Piotruś! My się musimy wreszcie spotkać. Nie ma bata! Jak będziesz w pobliżu Bartka, to daj znać. Albo w ogóle w pobliżu świętokrzyskiego lub śląskiego. Ewentualnie jeszcze do małopolskiego też trafię ;-) Nie mogę się doczekać!
    Ale co do Dęba – trochę to teraz smutny widok… Nie dadzą mu w spokoju umrzeć, betonują w środku, podpierają na zewnątrz. Szkoda mi go.

    Mat – dzięki za informacje. Szkoda mi spędzić dwóch lat na takim kierunku, dlatego zastanawiam się nad jakimiś kursami o podobnej tematyce. Słyszałeś coś na ten temat? Opłaca się to bardziej?

    Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i cieszę się, że mnie odwiedziliście :-)

Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Łyżeczka cukru

  • Ostatnie wpisy

    • Wesele i wena.
    • Chyba się starzeję…
    • Warsztaty Twórczego Pisania.
    • Kolejny szczebel w edukacji i zasłużony odpoczynek
    • Wiosno, gdzie jesteś?
  • Kategorie