Już wieczorna godzina, zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną punktualnie zgasi wiatr
i na ściany popatrzysz,
wszędzie chiński teatrzyk
w głównej roli kochany Twój cień.
Dwa fotele dziadygi, obgadują na migi,
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty, nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.
Choć się łasi jak głupi, pewnie znowu się upił
może śni mu się dziś dobry sen.
A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,
dziś wygląda jak stary Van Gogh...
To tylko ja i mój mały świat…
Blaski i cienie rzucane przez lampę na niezapisaną kartkę papieru
2008/2009
Krótko i niekoniecznie logicznie.
Można powiedzieć, że Stary Rok zakończył się ezoteryczną podróżą przez Las, a Nowy Rok rozpoczął się wraz z endorfinowym balem. Nigdy nie przypuszczałam, że przez czterdzieści osiem godzin można pokonać własne sny, że może tyle się wydarzyć, że można tak długo nie spać i mieć z tego powodu tyle dobrych wspomnień ile gwiazd na zimowym niebie (włączając w to Oriona!). Świat się przewartościował, wywrócił do góry nogami, zrobił fikołka i zaczął pracować na przyspieszonych obrotach. Osobiście przypuszczam, że to musiała być jakaś dziura czasowa o niespotykanych właściwościach, która pochłonęła w siebie wszystko dookoła. Chciałabym znowu się na nią natknąć.
Czuję się szczęśliwa i w sumie tylko tyle chciałam napisać
Komentarze (3) do wpisu “2008/2009”
Zostaw komentarz
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie i wykorzystywanie tekstów lub zdjęć w części lub całości bez zgody autorki zabronione.
Kochanie bardzo fajnie to opisałaś.
Gratulacje
Hi hi
Dziękuję!