Zapachy przeszłości
Czasami miewam takie chwile, krótkie i bardzo ulotne, kiedy zupełnie niespodziewanie dociera do mnie jakiś zapach. Zapach przeszłości. Szczególnie zapach dzieciństwa, ale również nie tak odległego czasu. Niekiedy jest to zapach związany z jakimś uczuciem, kiedy indziej z pewnym miejscem, sytuacją czy wspomnieniem. Zawsze wtedy wszystko to powraca do mnie, zupełnie jak podróż do przeszłości. Nie zawsze powracające wspomnienia i sytuacje są miłe, choć jest tak w przeważającej ilości wypadków. Na pewno są to wspomnienia silnie na mnie działające.
Myślę sobie, że najczęściej taki aspekt, jak wyczuwany zapach, jest w naszym życiu pomijany i marginalizowany (nie licząc osób, dla których węch jest w jakimś stopniu najistotniejszym ze zmysłów). Podziwiamy piękne widoki, pięknych ludzi, pamiętamy przeprowadzone rozmowy, pamiętamy uczucia i bodźce zmysłowe. Ale zapachy? Przynajmniej ja w danej chwili nie przywiązuję uwagi do zapachu, jeśli nie podrażania moich zmysłów. Ale okazuje się, że każda sytuacja, każdy człowiek, każde miejsce – mają swój specyficzny aromat, który mój mózg zapamiętuje. Nawet tego nie zauważam. Nie to jest jednak najdziwniejsze. Najbardziej dziwią mnie te momenty, kiedy zupełnie niespodziewanie dany zapach powraca. To jakaś niesamowita mieszanka czynników przepływająca w powietrzu, która wywołuje moją natychmiastową reakcję – wspomnienia, uczucia, obrazy. Nieraz tak zupełnie z zaskoczeniem odkrywam, że pachnie tak jak wtedy, gdzieś, kiedyś. Uwielbiam te momenty i nadziwić się nie mogę, że faktycznie z tym zapachem wiąże się takie wspomnienie. Trochę mi wtedy nostalgicznie. Lub strasznie, jeśli wspomnienie nie jest przyjemne. Jednak mimo wszystko bardzo lubię te chwile. Lubię zapachy przeszłości.
I szkoda tylko, że te pachnące chwile trwają tak krótko. Niemal mgnienie oka. Jedynym pocieszeniem jest to, że za jakiś czas powrócą. I będę mogła przeżyć to wspomnienie jeszcze raz