Dziewczyna i duch…
Uch, takiego dołka to nie miałam już dawno. Dzisiaj obudził mnie w nocy mój własny szloch i mało co się nie udusiłam – nie wiem co mi się śniło. To wyglądało tak, jakbym przez chwilę była kimś innym, gdzieś indziej i przeżyła coś… wstrząsającego. A może po prostu moja psychika już nie ma siły generować tych wszystkich obrazów, może nie chcę pamiętać tego, co mi się śni? Tak byłoby lepiej. Cóż, dość dziwne uczucie budzić się płacząc i trochę mnie to… przeraziło. Ostatnie parę dni to pasmo nieszczęść, kłopotów i upadków. Z takich mniej osobistych – zamknęli mi konto na adsensie i całą moją pracę ostatnich właściwie miesięcy szlag trafił. Wczoraj już miałam ochotę trzasnąć tym wszystkim i dać sobie spokój. Po co mi to? Czuję się jakbym stała w miejscu, znowu. Cały czas. Wszyscy idą do przodu, a ja tkwię w tym jednym cholernym bagnie i pogrążam się, cokolwiek zrobię, jakikolwiek ruch uczynię – wpadam głębiej. Wali się wszystko po kolei, począwszy od zdrowia, skończywszy na całym moim wszechświecie
A ja słucham sobie nowej płyty Tarji Turunen, w której jestem absolutnie zakochana i tak się dołuję, że nie mam nawet siły na nic, a czas przecieka mi przez palce. Mam ochotę napisać tak dołujące, smutne i przykre opowiadanie, żeby dać upust wszystkiemu co we mnie siedzi. Mam już nawet jedno gotowe – zerżnięte, choć wolę myśleć – zainspirowane. Jest taka jedna piosenka „Boy and the Ghost”. Kiedy jej słucham aż coś mi się w środku dzieje, coś się rodzi, umiera, powstaje i ginie. Niesamowite uczucie, przechodzenie od jednej części utworu do kolejnej, uniesienie w smutku. Już dawno tak bardzo nie przeżywałam żadnej piosenki, jak właśnie tej. I mój ukochany fragment, na którym mam ochotę pogrążyć się w jakiejś wielkiej, bezkresnej otchłani i nie czuć już nic…
” Wake up, wake up
There’s an angel in the snow
Look up, look up
It’s a frightened dead boy”
I to przerażające zakończenie……
” When there’s nowhere left to fall
Nowhere to hide
The silence is ‘hurting’
Inside it’s cold
Sleep or die
Nowhere to go
Nowhere to hide”
Uch, zresztą cała płyta jest cudowna. Tak słodko zimowa i dołująca. I słucham jej w kółko
Wpis "Dziewczyna i duch…" zawiera 2 komentarze
dołki… jedni mówią że życie na płaskiej powierzchni byłoby nudne, starajmy się im więc wierzyć
Milly, bo zaczynam się martwić o mojego MG. Życzę lepszych humorków i nastrojów.
Pozdrawiam Adr
Hmm osobisty wpis. ale przekonałaś mnie by sprawdzić Tarję
.
Swoją drogą może to zima ma taki wpływ na pogłębianie dołków?
Pozdr
gdzie ty sie podziewasz? :>