Już wieczorna godzina, zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną punktualnie zgasi wiatr
i na ściany popatrzysz,
wszędzie chiński teatrzyk
w głównej roli kochany Twój cień.
Dwa fotele dziadygi, obgadują na migi,
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty, nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.
Choć się łasi jak głupi, pewnie znowu się upił
może śni mu się dziś dobry sen.
A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,
dziś wygląda jak stary Van Gogh...
To tylko ja i mój mały świat…
Blaski i cienie rzucane przez lampę na niezapisaną kartkę papieru
Ktoś mnie dobije?
Obiecałam, więc wypada coś napisać.
Mam swoją małą, nieszczęsną stronkę (i mam nadzieje, że kiedyś będzie naprawdę duża i poważna!). Powinna niedługo „oficjalnie” ruszyć. Mam w planach zrobić ich więcej i miejmy nadzieję, ze się uda. Póki co to moja jedyna praca, więc przykładam się bardzo. Tylko niestety – egzamin! Zaczyna mnie to prześladować…. (….) <— Wycięłam dwa zdanka przeczytawszy dokładnie regulamin AdSense. Nikogo do niczego nie namawiam – żeby było jasne
Jeśli lubicie piłkę nożną, chcecie się dowiedzieć czegoś o kontuzjach i czerwonych kartkach – Zapraszam na „Kontuzje i Wykluczenia„!
Za niecały tydzień mam ten egzamin i nadal nie znalazłam w sobie siły, żeby zacząć się uczyć. Nie wiem co będzie dalej, mam tylko nadzieję, że uda mi się wziąć w garść jeszcze przed czwartkiem…
Jestem cały czas na prochach inaczej nie wiem czy dałabym radę wysiedzieć czy leżeć. Dzisiaj rano obudziłam się już z bólem, bo leki przestały działać. Wiem, że to moja wina, przynajmniej jeśli chodzi o kręgosłup. Sama nie wiem co mnie napadło, przez bite siedem godzin bez przerwy sprzątałam, myłam, odkurzałam, układałam, skakałam po stołkach, meblach i generalnie pucowałam dom – cokolwiek byle nie siedzieć i nie myśleć bez przerwy. A potem położyłam się dosłownie na chwilkę, żeby odpocząć i… już nie wstałam. To znaczy nie mogłam wstać, a podróż do łazienki zakończyła się płaczem z bólu
Teraz dalej boli, na szczęście mogę wstać, mogę chodzić, trochę gorzej z siedzeniem, ale też wytrzymuję. Nie jest za ciekawie.
Trochę lepiej jeśli chodzi o pisanie. Miałam przez trochę powrót weny, napisałam opowiadanie, jak na razie nawet się podoba. Zobaczymy co z tym będzie później. Ostatnio mnie naszło na dokończenie opowiadania pt. „Ścieżka”, ale nie wiem co z tego wyjdzie. Chodzi mi po głowie coś nowego, ale przeraża mnie myśl o egzaminie, więc nawet nie zaczynam pisać…
Póki co… muszę się położyć. Ma ktoś ochotę mnie dobić??
Komentarze (5) do wpisu “Ktoś mnie dobije?”
Zostaw komentarz
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie i wykorzystywanie tekstów lub zdjęć w części lub całości bez zgody autorki zabronione.
Dobić? W życiu! Owieczka za miła by dobijać. Jakby co, to ja z chęcią zapoznam sie z nowym opowiadaniem.
A tak w ogóle to do roboty z blogiem. Odśwież go troszeczkę
Pozdr
Czym że to jest wobec teorii symulacji i symulakrów Jean’a Baudrillarda?
Stronka już ruszyła – juuuupi
Mam nadzieję że choroba przejdzie, o zdanie egzaminu przez Ciebie jestem spokojny.
Najbardziej doskwiera jednak tak jak napisał Lis oczekiwanie na dalsze opowiadania.
Dobić?
Bardzo chętnie. Na mnie można w tej kwestii liczyć, żebym dobiła Cię… swoją osobą (GAMERA!!!).
No to zaczynamy!
1. Nie dam Ci spokoju, bo jesteś moją MG i za długo czekałam na grę z Tobą, żeby tak łatwo Ci odpuscić.
2. Nie dam Ci spokoju, bo napisałaś ciekawe opowiadanko do Zbioru LI i teraz tym bardziej zamierzam się przyglądaĆ Twojej twórczości.
3. Nie dam Ci spokoju, bo jesteś osóbką, którą lubię „ot tak po prostu”.
No i najważniejsze:
4. Nie dam Ci spokoju, bo jesteś kobitą na stanowisku, a takim trzeba się podlizywać… Tego chyba nie miałam pisaĆ, ajajjj!
Powodzenia na egzaminie Milly i nie daj się złym myślom. Skoro one Cię gryzą, to teraz Ty je ugryź, o!
Specjalnie do takich celów
http://www.moosecreekforge.com/images/k_Misericord%20Dec2001.jpg
Obsłuż się sama.