Już wieczorna godzina, zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną punktualnie zgasi wiatr
i na ściany popatrzysz,
wszędzie chiński teatrzyk
w głównej roli kochany Twój cień.
Dwa fotele dziadygi, obgadują na migi,
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty, nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.
Choć się łasi jak głupi, pewnie znowu się upił
może śni mu się dziś dobry sen.
A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,
dziś wygląda jak stary Van Gogh...
To tylko ja i mój mały świat…
Blaski i cienie rzucane przez lampę na niezapisaną kartkę papieru
Jeszcze żyję…
To nie będzie prawdziwa notka, tylko informacja, że wciąż żyję i jeszcze dycham
Postaram się w najbliższych dniach wrzucić coś bardziej konstruktywnego. Niestety tak się ostatnio składa, że albo pracuję i jestem zajęta, nie mam czasu pisać, albo mam takiego doła, że nie mam siły nic pisać. Postaram się jednak znaleźć chwilkę i skrobnąć coś pasjonującego O_o
Komentarze (1) do wpisu “Jeszcze żyję…”
Zostaw komentarz
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie i wykorzystywanie tekstów lub zdjęć w części lub całości bez zgody autorki zabronione.
Pffff a już miałem nadzieję na coś dłuższego. Do roboty kurcze, pisać!
Pozdr