Już wieczorna godzina, zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną punktualnie zgasi wiatr
i na ściany popatrzysz,
wszędzie chiński teatrzyk
w głównej roli kochany Twój cień.
Dwa fotele dziadygi, obgadują na migi,
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty, nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.
Choć się łasi jak głupi, pewnie znowu się upił
może śni mu się dziś dobry sen.
A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,
dziś wygląda jak stary Van Gogh...
To tylko ja i mój mały świat…
Blaski i cienie rzucane przez lampę na niezapisaną kartkę papieru
Nie chce mi się i cóż zrobić?
Powinnam się ponad wszelką miarę uczyć teraz na sobotni egzamin z epistemologii. Tylko nie mam żadnej motywacji, ani trochę chęci i nie czuję nawet na plecach oddechu czasu. A to już jutro, dokładnie za 24 godziny. Ostatnim razem, kiedy też miałam taki nastrój na naukę musiałam Historię filozofii średniowiecznej zaliczać raz jeszcze – co wyszło mi zdecydowanie na plus, bo we wrześniu zdałam ją na 5. Może i lepiej, żeby epistemologia mi teraz nie poszła? No cóż, postaram się jednak mimo wszystko wziąć w garść i trochę pouczyć.
Natomiast co dziwne – wzięło mnie bardzo na sesje – na LI rzecz jasna. Odpisałam już wszędzie gdzie można było i nawet nie mam zaległości! Nie licząc Kutaczego Piętra, na które mam jeszcze czas, w końcu wczoraj obgadaliśmy cały dialog na gg. Najbardziej to mnie ciągnie do Deus – nie wiem dlaczego, może ze względu na nietypową jak dla mnie postać? Przeważnie gram kimś zupełnie innym, a Rothais to odskocznia od moich standardowych postaci. Natomiast zupełnie przestała mnie bawić sesja ‘NeverWhere’
Póki graliśmy w podstawowym składzie sesja szła żywo, dynamicznie i naprawdę była moją najlepszą sesją. Potem zaczęły się komplikacje, teraz doszły nowe postacie i wszystko pomieszało się jeszcze bardziej. Na dodatek odchodzi najlepszy i najbardziej kreatywny gracz tej sesji i szczerze mówiąc wcale mu się nie dziwię. Jak tak dalej pójdzie i NW przestanie mnie zupełnie bawić a stanie się udręką, tak jak SLND42 – będę zmuszona ją zamknąć. Ostatnio dużo lepiej mi się współMGkuje niż prowadzi samodzielnie. Bardzo też lubię gościnne występy w sesjach, jako BN lub postać epizodyczna. Jestem wtedy kimś więcej niż zwykłym graczem, ale i tak cała odpowiedzialność za sesję jest na barkach MG. I to jest fajne
Ale cóż, wypada powrócić do rzeczywistości, bo zielone kartki epistemologii wołają i przyzywają wyrzutami sumienia…
Komentarze (9) do wpisu “Nie chce mi się i cóż zrobić?”
Zostaw komentarz
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie i wykorzystywanie tekstów lub zdjęć w części lub całości bez zgody autorki zabronione.
heh ja epistemologie miałem zdawać w ten czwartek ale niestety cały dzień byłem w pracy i nie pojszłem
i jeśli Cie to pocieszy też mi sie nie chce uczuć – powtórka w ten czwartek eh
Powodzonka
Może warto spróbować nowej metody nauki a’la Roman, której główną zasadą jest : ” Ilość nauki wchodzącej do głowy jest wprost proporcjonalna do ilości klapsów”
Ja mogę w takim wypadku służyć pomocą.
A TERAZ do NAUKI, a nie wpisami do blogu się zabawiać.
Powodzenia jutro Milluś, będę trzymał kciuki.
Pełzaczu – w takim razie i Tobie powodzenia życzę, a sama nie-dziękuję. Jakoś tak dziwnie, że masz na trzecim roku episteme. Bo przecież jesteś rok wyżej niż ja, prawda?
Ty mi tyle nie obiecuj, bo się skupić nie będę mogła
Araś – nie podpuszczaj mnie, bo z tej nauki nic nie wyjdzie, jak mnie będziesz klapsami częstował
I jak Twa nauka?
Ja mam już szkoły dosyć. Ale to ambiwalentne uczucia. Z jednej strony szkoła mnie wykańcza – za dużo mam na sobie, a teraz szczególnie – z innej, oddaję moją klasę i jest mi źle. Bo skąd ja wezmę takich fajnych wariatów
Pozdr
Ps. W Deus to ja Rothais wyklapsiam:)
Nauka poszła bardzo źle i egzamin raczej kiepsko. Ledwo zaliczyłam, a wyłożyłam się oczywiście na jedynym pytaniu, które mi nie podchodziło. Gdybym dostała któreś z trzech pozostałych (które dostali moi towarzysze w niedoli, wchodziliśmy w czwórkę), to możliwe, że dostałabym piątkę. Pierwsze pytanie poszło mi śpiewająco, a na drugie nie odpowiedziałam ani pół słowa! No i oczywiście wyszłam najgorzej z 15 osób, które w tym dniu zdawały. Świetny powód do dumy!
Życie Millka, epistemologia to zdradliwa dziedzina
. Ale nie przejmuj się, wkrótce spokój od uczelni
Pozdr
Nie tak szybko. Jak mi się we wtorek nie uda przekonać profesorka od logiki, żeby mi przepisał czwórkę z ćwiczeń, to w niedzielę czeka mnie egzamin składający się z 80 zadań, z całych czterech semestrów – którego oczywiście nie da się zdać, jeśli się nie jest rasowym logikiem. A ponieważ mój nastrój i chęć życia drastycznie obniżyły swój poziom, to nie wróżę sobie pozytywnej przyszłości.
To tyle jeśli chodzi o uczelnię.
no tak ja 3 rok ale jak powiedział kits Episteme zdradliwa dziedzina i dlatego mam z niej zaliczenie warunkowe z 2 roku jeszcze ;P
a logika to straszna jest – trzymam kciukasy
Oficjalny, słitaśny komć dla Millusi!
I powiem Ci to, co zawsze mówiłem- bez stresu. Za sprytna z Ciebie bestia, żebyś miała mieć problemy z nauką wielkie
:*